Drugi rok w Zurychu

Pamiętam, jakby to było wczoraj. Był czerwiec. W ogrodzie starego, drewnianego domu w jednej z wiosek pod Zurychem świętowaliśmy urodziny mojej znajomej. Ktoś pił, ktoś jadł, ktoś grał na gitarze. Wszyscy śpiewaliśmy, a potem wylądowaliśmy na łące i tańczyliśmy rumuńskie tańce ludowe.
Zaczynało się lato.

Na urodzinach było dużo przyjezdnych osób. Między innymi dwie dziewczyny z Rumunii, z którymi od razu znalazłam wspólny język.
– Jak długo mieszkacie w Szwajcarii? – Zapytałam je nagle.
– Trzy lata – usłyszałam w odpowiedzi.
– O, to dłużej niż ja. I jak się z tym czujecie?
– Teraz dobrze. Ten trzeci rok był bardziej easy. Spokojniejszy, bez stresu. Dwa pierwsze lata były za to naprawdę trudne. Ciężko było się przystosować do życia tutaj – powiedziały, po czym razem wróciłyśmy do rumuńskich tańców.

Dwa pierwsze lata były naprawdę trudne – utkwiło mi w pamięci. Wspominam to zdanie szczególnie dzisiaj, kiedy mija dokładnie drugi rok, odkąd przyjechałam do Szwajcarii.

Dziś podróżuję myślami przez ostatnie dwanaście miesięcy, które spędziłam na emigracji. Dziś przyznaję z lekkością, że tu i teraz jest mi dobrze. Na pytanie, czy mam w Zurychu bliskie mi osoby odpowiadam, że tak. Na pytanie, po co przyjechałam do Szwajcarii, odpowiadam, że chciałam się rozwijać i poczuć, że żyję i, że właściwie to czuję.

Miniony rok na emigracji przyniósł ze sobą wiele zmian. Najważniejsza z nich to zmiana pracy. Nie jestem już nianią, ale za to możecie mnie spotkać w jednej z kawiarni w centrum Zurychu.

dav
Zdjęcie powstało w mojej ulubionej kawiarni przy Langstrasse, w której „bywałam” przez całą minioną zimę (styczeń 2017).

Ostatnie miesiące to również wiele miejsc, odkryć, pomysłów i książek do mojej kolekcji literatury dla dzieci. To szukanie swojego miejsca gdzieś między Szwajcarami, Polakami i ludźmi z reszty świata. To też mnóstwo nowych znajomości, z których wiele, jak to na emigracji, porwał ze sobą wiatr. Na szczęście okazuje się, że jednak nie wszystkich ludzi wiatr mi odbiera.

Tu i teraz jest mi dobrze. Nie pamiętam tych  samotnie spędzanych weekendów, siebie stojącej na balkonie, spoglądającej z góry na imprezujących w ogrodzie sąsiadów – płaczącej przy tym, płaczącej tu i tam w kącie, bo ciężko, bo sama, bo nie rozumiem. Nie pamiętam tego czasu, kiedy czułam się wyczerpana pracą z dziećmi. Nie pamiętam poczucia straconej energii, którą włożyłam w kolejną relację, bo przecież tak trudno znaleźć na emigracji ludzi, bliskich sobie ludzi, z którymi dobrze się rozumiesz ludzi… i którą znów porwał wiatr. Nie pamiętam. To znaczy, pamiętam, ale dziś nie ma to znaczenia. Tu i teraz jest mi dobrze.

A tak właściwie to jest mi wspaniale. Dzisiaj przyszły do mnie pocztą egzemplarze zbioru opowiadań Klubu Polek na Obczyźnie, do którego należę od półtora roku (i przyznaję, że czuję się z klubem coraz bardziej zżyta, mimo, że współpracujemy tylko wirtualnie). W książce znajdują się moje dwa opowiadania. To naprawdę miłe uczucie, debiutować w takim gronie.

Książka będzie dostępna w sprzedaży już niedługo i na pewno dam wam jeszcze o niej znać.

IMG_6395

 

 

Mam jeszcze jedno miłe uczucie. Takie już na sam koniec. To uczucie, kiedy debiutuję z opowiadaniami opartymi na prawdziwych historiach, a w między czasie życie już pisze scenariusze do kolejnych. No bo w końcu panta rhei, prawda? Zatem do zobaczenia w trzecim roku!

IMG_5319
Na balkonie w Zurychu stałam i płakałam, ale zdarzało mi się też siedzieć i uśmiechać (marzec 2017).

5 myśli w temacie “Drugi rok w Zurychu

  1. Oj… Langstrasse to kultowa ulica, zupełnie inna niż wycackana Bahnhofstrasse, czy Niederdorf. Przy następnej okazji bardzo Ci ją polecam, dobrze jest zobaczyć ten mniej przewodnikowy Zurych.
    Dziękuję za życzenia dobrych fal na trzeci rok. Mam nadzieję, że właśnie nadchodzą 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. hihi troszkę gubiąc się w tamtych rejonach zauważyłem że jest dużo bardziej ciekawie niż przy Bahnhofstrasse, która mogła by być równie dobrze w Singapurze :^) .. na konwencji luksusowych sklepów luksusowych marek :^) .. jeśli będę ponownie to zapytam gdzie jest ta Twoja kafejka :^)

      Polubione przez 1 osoba

      1. Singapur mi obcy, ale że Bahnhofstrasse luksusowa to nie zaprzeczę. Zapraszam serdecznie, ja już Ci daję odpowiedź, moja kafejka jest przy Niederdorf, mamy tu najlepsze cinammon rolls w Zurychu. No to już wiesz, gdzie mnie szukać 🙂

        Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s